Organy nie lubią spacerów
Dziennik Polski nr 260, 7 listopada 2000
W myślenickim kościele parafialnym pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny dobiega końca rozpoczęty przed czterema miesiącami remont organów.
Tyniecki organmistrz Józef Mamel wraz z pomocnikiem składają teraz to, co wcześniej zostało wyjęte z wnętrza organów w celu wyczyszczenia i zaimpregnowania. Wszystkie mechanizmy powróciły na swoje miejsca, na wiatrownicach frontowych, które podtrzymują prospekt organów, ustawiane są piszczałki. Piętnaście głosów już zostało zamontowanych, dalszych siedem znajdzie się na swoich miejscach lada moment.
W trakcie montażu głosów Józef Mamel musiał unikać zbytniego zbiżania się do "wnętrzności organów", bowiem mógłby swoim ciepłem doprowadzić do rozstrojenia piszczałek. Takie same niebezpieczeństwo niosła używana przez organmistrza lampa z żarówką.
- Na koniec organy zostaną jeszcze raz nastrojone, bowiem instrument nie toleruje spacerów po swoim wnętrzu - powiedział Józef Mamel. - Rozbierzemy także kontuar, wyczyścimy go i wymienimy przepalone przekaźniki i diody. Myślę, że zajmie nam to niewiele więcej niż tydzień.
Zdaniem organmistrza, instrument nadaje się do koncertowania, zaś jego przydatność i sprawność powinien ocenić prawdziwy mistrz gry na organach.
(MH)



